Polski parlament rozpatrywał cztery projekty ustaw dotyczące kryptoaktywów, a Prawo i Sprawiedliwość przedstawiło własną inicjatywę zakładającą wprowadzenie ogólnokrajowego zakazu takiej działalności.
Propozycja PiS w szerszym kontekście legislacyjnym
Partia zaproponowała rozwiązanie, które wykracza daleko poza wymogi unijnego rozporządzenia MiCA obowiązującego już bezpośrednio w Polsce. Dodatkowe krajowe obostrzenia tego typu stanowią klasyczny przypadek gold-platingu, czyli nakładania obciążeń przekraczających standardy europejskie. W Czechach, Słowacji czy na Węgrzech podobne regulacje ograniczają się do kilku stron i umożliwiają rozwój sektora zamiast jego ograniczania.
Historyczne skutki zaostrzania przepisów w Polsce
W 2019 roku już raz zaostrzenie wymogów formalnych spowodowało odpływ części firm zajmujących się kryptoaktywami do państw o bardziej przyjaznym otoczeniu. Powtórzenie tego scenariusza grozi utratą kompetencji technicznych oraz zmniejszeniem wpływów podatkowych z działalności innowacyjnych podmiotów. Branża wskazuje, że zamiast zachęcać do rejestracji w kraju, kolejne restrykcje mogą ponownie skierować działalność do szarej strefy lub za granicę.
Porównanie z innymi państwami członkowskimi
Niemcy i kraje bałtyckie przyjęły podejście umożliwiające legalne działanie giełd kryptowalut przy zachowaniu podstawowych wymogów licencyjnych. W efekcie tamte rynki przyciągają projekty związane z łańcuchem bloków oraz zdecentralizowanymi finansami (DeFi). Polska propozycja całkowitego zakazu ignoruje te doświadczenia i stawia kraj w roli państwa pozostającego na marginesie w regionie, gdzie innowacje finansowe rozwijają się dynamicznie.
Co to oznacza dla polskiego inwestora
Osoby trzymające środki w kryptowalutach na platformach takich jak Zonda mogą napotkać ograniczenia w dostępie do usług lub konieczność przeniesienia działalności na zagraniczne podmioty. Wzrost niepewności regulacyjnej zwykle przekłada się na większe spready oraz wyższe koszty transakcji. Część inwestorów może ponadto zwrócić się ku rozwiązaniom zdecentralizowanym, co wymaga jednak większej wiedzy technicznej i ostrożności przy zabezpieczaniu własnych kluczy.
Historia pokazuje, że nadmierne ograniczenia krajowe rzadko eliminują popyt na aktywa cyfrowe, a jedynie zmieniają jego formę i lokalizację. Inwestorzy powinni śledzić dalsze losy projektów ustaw oraz reakcje innych ugrupowań parlamentarnych, które mogą złagodzić lub odrzucić najbardziej radykalne zapisy.
Powyższy artykuł ma charakter wyłącznie informacyjny i nie stanowi porady inwestycyjnej.





